bojkot

Bojkot konsumencki. Co oznacza dla właściciela firmy?

Bojkot polega na zorganizowanym zniechęcaniu do korzystania z jakichś produktów albo usług. Ma on różne przyczyny i często zmusza firmę do podjęcia trudnych decyzji. Można to nazwać pewnego rodzaju szantażem, choć jego skutki bywają zaskakująco pozytywne. Jeśli zaciekawiła Cię idea bojkotu, przeczytaj relację o tym, co zrobili kibice Lecha Poznań.

Jakie firmy są najczęściej bojkotowane?

Nierzadko po głowie dostaje się firmom produkującym żywność. Zwykle dzieje się tak, kiedy na rynku pojawi się jakiś produkt, który zaszkodził wielu konsumentom. Wyobraźmy sobie, że kupujemy jogurt, który firma reklamuje jako zdrowy. Załóżmy, że ma on stymulować pracę jelit. Okazuje się jednak, że kilka tysięcy osób, które jadły go regularnie nabawiły się wrzodów żołądka. Co się wtedy dzieje? Pojawiają się masowe protesty przeciwko firmie i nawoływanie do niekupowania od niej żadnych innych produktów.

Oprócz jedzenia mamy też ubrania. Często firmy odzieżowe reklamują swoje produkty jako wytrzymałe, termiczne, chroniące przed X albo nadające się do Y. A teraz kupujemy taki produkt i się okazuje, że niszczy się po tygodniu, nie ma właściwości termicznych, nie chroni przed X ani nie nadaje się do Y. Wtedy taka firma może się już pożegnać ze swoją reputacją na rynku.

Przyczyny ideologiczne

Bojkot konsumencki ma miejsce również w sytuacjach, gdy firma zajmie stanowisko w jakiejś kontrowersyjnej kwestii. Przykładem może być firma Play, która zakończyła współpracę z Barbarą Kurdej-Szatan po tym, jak celebrytka napisała kilka wulgarnych słów o Straży Granicznej. Przyczyną zerwania współpracy nie były wpisy w mediach społecznościowych, ale wiadomości od użytkowników, którzy zaczęli grozić, że zrezygnują z ich usług. Firma nie miała więc większego wyboru i zrobiła to, co mogło jej pomóc chronić interesy. Podobnie po głowie dostał Bank ING, który podczas ostatnich wyborów prezydencki zrobił zestawienie poglądów gospodarczych poszczególnych kandydatów. Jako najbardziej korzystnego (pod względem ekonomicznym) kandydata wytypowali Krzysztofa Bosaka. Nie spodziewali się jednak, że zaleje ich cała masa wiadomości, domagająca się wycofania tego rankingu. Firma tłumaczyła, że nie było to opowiedzenie się za kandydatem, a jedynie analiza jego postulatów gospodarczych.