Jak zarobić dużo na tanich produktach?

Gdyby spojrzeć czysto matematycznie, to wydawałoby się, że na droższym towarze więcej zarobimy. I tak by było, gdyby nasz kontekst sprzedażowy mieścił się w opisie zadania z matematyki w podstawówce. W praktyce jednak pojawia się wiele czynników, które wpływają na to, ile zarobi sprzedawca. Często się okazuje, że to właśnie tanie produkty przynoszą najwięcej zysku.

Tańsze produkty są tak naprawdę droższe

To może brzmieć paradoksalnie, ale tańsze produkty są tak naprawdę droższe. Co to oznacza? Otóż gdy kupujemy coś z „niższej półki”, to jest większe ryzyko, że szybko ulegnie zniszczeniu i będziemy musieli kupić nowe. Przykładem mogą być buty. Tanie budy kupimy za ok. 60, a produkt dobrej firmy za 240 zł. Różnica jest jednak taka, że te za 60 zł mogą się rozlecieć już po pół roku, a buty za 240 zł będą nam służyć 4 czy 5 lat. Oznacza to, że przeciągu tych kilku lat wydamy mniej, jeśli kupimy te droższe. Podobnie będzie z urządzeniami do pielęgnacji ciała. Na przykład elektryczną golarką. Możemy ją kupić za kilkadziesiąt złotych, ale szybko zauważymy, że wcale nie jesteśmy zadowoleni z jej efektów. Jeśli zaś zapłacimy 200 złotych więcej, to zauważymy olbrzymią różnicę. Wniosek jest więc tylko jeden. Tanich produktów po prostu nie warto kupować.

Jak firmy żerują na naiwności?

To jest naturalne, że staramy się oszczędzać. Mieliśmy w Polsce wiele różnych kryzysów na przestrzeni lat i jakoś musieliśmy sobie z nimi radzić. Wyrobiliśmy sobie nawyk kupowania tańszych produktów i słusznie. Niestety konsumenci bardzo często zapominają o bardzo ważnym aspekcie. Chodzi o to, że od samej ceny ważniejsza jest jej proporcja do jakości. Sama cena produktu jeszcze nie informuje nas o tym, jak długo będzie on działał, ani jakie akcesoria będziemy musieli do niego dokupić. Firmy bardzo skutecznie wykorzystują fakt, że kliencie  często ignorują ten ważny czynnik. Produkują więc pozornie tanie produkty, które bardzo szybko przestają dawać zadowalające efekty. Jeszcze jedną kwestią, o której sprzedawcy dobrze wiedzą, jest nasza skłonność do kupowania na podstawie emocji. Bez uprzedniego zainteresowania się produktem, który chcemy nabyć.