kreatywność

Współpracownicy, których nikt nie lubi

Współpracownicy, z którymi bardzo ciężko wytrzymać

W pracy spotykamy wiele osób, z którymi musimy rzadziej lub częściej utrzymywać kontakt. Jeżeli pracujemy w biurze lub w korporacji, to mamy ich dosyć dużo. A co jeżeli niektórzy z nich są naprawdę nieznośni? Wtedy musimy po prostu zagryźć zęby i przyjąć rzeczywistość taką, jaka jest. Możemy jednak się nieco przygotować na pewne typy współpracowników, które mogą być dla nas ciężarem.

Ci z przerostem ambicji

Jest taki typ współpracownika, który drażni praktycznie każdą osobę dookoła. Chodzi o tego, któremu ambicja przesłania zdrowy rozsądek. Uważa się za człowieka sukcesu już teraz i nawet nie odwróci się, aby spojrzeć na kogoś na niższym szczeblu. Bardzo często takie osoby cechują się skrajną nietolerancją i brakiem empatii wobec innych pracowników. Praca zespołowa jest dla niego obcym terminem, a koledzy z zespołu są dla niego przede wszystkim konkurencją w drodze na szczyt. Bardzo trudno namówić taką osobę do zmiany swoich nawyków, bo zwykle są one głęboko zakorzenione. Często wiążą się z jakimiś przyzwyczajeniami z przeszłości, a to już bywa ciężkim tematem do przerobienia z psychoterapeutą.

Za dużo rozmawiania o sprawach prywatnych

Każdy z nas kiedyś spotkał osobę, lubiącą mówić dużo o swoich sprawach prywatnych. Czasem dotyczą one związków, czasem rodziny a czasem własnych osiągnięć np. sportowych. Oczywiście nie jest wcale tak, że życie prywatne powinno być całkowicie zakazanym tematem. Nie ma nic złego, jeśli od czasu do czasu się coś opowie, albo podzielić doświadczeniem. Problem pojawia się wtedy, kiedy współpracownik robi sobie z nas swojego terapeuta. A my musimy tak siedzieć i wysłuchiwać na temat tego, co u niego w życiu się dzieje.

Często jest tak, że z kimś takim wystarczy porozmawiać i powiedzieć, na czym polega problem. Może być tak, że nasz współpracownik sobie po prostu nie zdaje sprawy z tego, że relacja z nim jest uciążliwa. Nie powinniśmy wtedy od razu przyjmować wojowniczej postawy. Zamiast tego powinniśmy spróbować podejść do niego z wyrozumiałością i spróbować wczuć się w jego stan.